Przeczytaj notke pod rozdziałem! Bardzo ważne!
————————————————————
Dzień jak co dzień rano szkoła potem matma i upokorzenie. Co najgorsze jak zwykle pewnie zostanę upokorzona przez Leona ja go tak kocham a on mnie krzywdzi jestem ślepa do bólu jak ja moge być zakochana w takim typie?! Teraz matma jak ja jej nienawidze wchodze do klasy i siadam w ostatniej ławce Leon siedzi w pierwszej jak zwykle. Ale nie siedzi sam koło niego siedzi jego najlepsza przyjaciółka Maya. Wchodzi Pan Treeter od razu do tablicy przywołuje sobie kogoś naszczęście dzisiaj nie mnie. Dokładnie przepisuję wszystkie przykłady z tablicy może w ten sposób się czegoś nauczę chociaż wątpie.
- Violetta do tablicy - zamarłam nogi odmuwiły mi posłuszeństwa bałam się bardzo ale w końcu wstałam i podeszłam do tablicy wzięłam krede do ręki i czekałam aż pan Treeter podyktuje mi przykład gdy już to zrobił stałam przed tablicą jak bym miała zaraz skoczyć z mostu bałam się, że znowu zostane upokorzona przez to, że nie potrafię wykonać tego zadania.
- Przepraszam ale nie potrafię tego wykonać - powiedziałam spuszczając głowę byłam zawiedziona najbardziej sobą dlatego, że przed chwilą przepisywałam podobne zadania i wydawało mi się, że umiem, potrafię no ale wyszło jak zwykle.
- Nikogo to nie dziwi - byłam zrospaczona wszyscy zaczęli się ze mnie śmiać. Usiadłam do ławki. Najbardziej bolało mnie to, że te słowa wypowiedział Leon tak ten Leon, w którym jestem naiwnie zakochana. Nim siadłam rozbrzmiał dźwięk dzwonku. Ruszyłam na stołówkę sama. Sama gdyż nie miałam najlepszych przyjaciół. Kolegowałam się ze wszystkimi po trochu. Nagle wpadłam na Leona.
- Przepraszam - żuciłam na co on nie zwracając na mnie uwagi poszedł dalej. Dla Obiektu moich westchnięć jestem tyle warta co chamburgery z McDonald's. No cóż takie życie.
————————————————————
Przepraszam! Wiem zawiodłam na całej lini tak długo nie dodawałam rozdziałów poprostu najpierw nie miałam weny a potem gdy ją miałam to internet nawalił przepraszam jeszcze raz za to dalszą część poniedziałku dodam jutro albo później myśle, że nie macie mi to za złe a teraz lece się uczyć papa kochani :*
czwartek, 12 lutego 2015
One shot #1 Poniedziałek
wtorek, 3 lutego 2015
Rozdział 3 : Złe wspomnienia
Violetta :
Leon... Ile ja bym dała żeby odbudować naszą przyjaźń. W sumie to moja wina opuściłam go kiedy najbardziej mnie potrzebował. Od wszystkich się odwróciłam przez Diego na samo jego imię chce mi się płakać on zabił mojego ojca na moich oczach nie chce o tym mówić przez niego mam mamę w psychiatryku na szczęście nie muszę się martwić na zapas bo jest w więzieniu na szczęście. Przyjdę na cmentarz później. Strasznie słabo się czuję wracam do domu.
Narrator :
Violetta była już przed domem doszła tu na ostatnich siłach. Weszła do niego położyła się i zasnęła
Narrator 2 :
Dzisiejsza ofiara była wyjątkowa nie krzyczała nie płakała i starała się być silna dla swojej córeczki, która siedziała na drewnianym krześle przywiązana do niego. Wrzeszczała żebym zostawił w spokoju jej ojca.
D: nic z tego skarbie musisz być cierpliwa niedługo nadejdzie także twoja kolej
Mężczyzna wisiał na grubej linie, która ciasno oplatała jego nadgarstki i z każdym ruchem miała powodować nieznośny ból. Zaplanował to bo nie lubił jak ofiary się z nim szarpały. Chciał czuć, że jest od nich silniejszy.
G: Po prostu wypuść moje dziecko !
Zaśmiał się głośno tłukło mu się serce w klatce bo wiedział, że nadchodzi jego koniec wyszeptał jeszcze żeby oszczędzić jego córkę. Może i by to zrobił gdyby dziewczynka aż tak nie płakała i wrzeszczała to go jeszcze bardziej nakręcało i podniecało. Nie interesował się dziećmi 14 letnimi wolał dorosłych. Uśmiechnął się wiedząc, że dzisiaj zabije dwie ofiary. Przez dwa tygodnie obserwował sielankę tej rodziny najbardziej zaciekawił go ojciec silnie związany z córką widząc ten widok wiedział, że nie może przerwać tego szczęścia dlatego porwał i ojca i córkę tak przynajmniej sobie to tłumaczył. Tak naprawdę chciał aby dziewczyna widziała cierpienie swojego ojca tak jak on musiał patrzeć jak torturują jego matkę. Wmawiał sobie, że będzie mordował do tej chwili gdy świat odpłaci mu za jego matkę. Czyli nigdy. Gdy skończył mordować ojca. Przeminęła mu chęć zamordowania dziewczynki. Chciał żeby żyła mając martwego ojca przed oczami tak jak on musi żyć mając martwą matkę przed oczami. Ale nie, nie nie zostawi ją żywą. Postanowił, że za kilka lat wróci i zabije ją bo nie przeżył by z faktem że jego ofiara wciąż żyje więc...
V: Aaaaaa! Violetta to tylko sen Diego już nic ci nie zrobi.
T: Zamknij się bo pójdę po ciebie i ostrzegam nie będzie fajnie
Tomas:
Walnięta za te krzyki powinna dostać ale nie mam siły żeby schodzić do niej na duł.
Violetta :
Wszystkie wspomnienia wróciły łącznie z uczuciem do Leona. Muszę iść do pracy i do szkoły. Muszę zapomnieć. Byłam bardzo podła jak ja mogłam zostawić Leona. Załamałam się po śmierci mojego ojca odcięłam się od świata a Leon mnie potrzebował. Ojciec się nad nim znęcał bił go a ja go zostawiłam. Nie mogę sobie tego wybaczyć.
Narrator :
Violetta ubrała się i poszła na rozmowe o pracę. Niestety nie dostała jej więc poszła na następną rozmowę tym razem dostała pracę w małej kawiarence koło szkoły bo postanowiła, że wznowi naukę.
-----------------------------------------
Hah myślę, że was nie zanudziłam następny rozdział pojawi się w najbliższym czasie 😺
Leon... Ile ja bym dała żeby odbudować naszą przyjaźń. W sumie to moja wina opuściłam go kiedy najbardziej mnie potrzebował. Od wszystkich się odwróciłam przez Diego na samo jego imię chce mi się płakać on zabił mojego ojca na moich oczach nie chce o tym mówić przez niego mam mamę w psychiatryku na szczęście nie muszę się martwić na zapas bo jest w więzieniu na szczęście. Przyjdę na cmentarz później. Strasznie słabo się czuję wracam do domu.
Narrator :
Violetta była już przed domem doszła tu na ostatnich siłach. Weszła do niego położyła się i zasnęła
Narrator 2 :
Dzisiejsza ofiara była wyjątkowa nie krzyczała nie płakała i starała się być silna dla swojej córeczki, która siedziała na drewnianym krześle przywiązana do niego. Wrzeszczała żebym zostawił w spokoju jej ojca.
D: nic z tego skarbie musisz być cierpliwa niedługo nadejdzie także twoja kolej
Mężczyzna wisiał na grubej linie, która ciasno oplatała jego nadgarstki i z każdym ruchem miała powodować nieznośny ból. Zaplanował to bo nie lubił jak ofiary się z nim szarpały. Chciał czuć, że jest od nich silniejszy.
G: Po prostu wypuść moje dziecko !
Zaśmiał się głośno tłukło mu się serce w klatce bo wiedział, że nadchodzi jego koniec wyszeptał jeszcze żeby oszczędzić jego córkę. Może i by to zrobił gdyby dziewczynka aż tak nie płakała i wrzeszczała to go jeszcze bardziej nakręcało i podniecało. Nie interesował się dziećmi 14 letnimi wolał dorosłych. Uśmiechnął się wiedząc, że dzisiaj zabije dwie ofiary. Przez dwa tygodnie obserwował sielankę tej rodziny najbardziej zaciekawił go ojciec silnie związany z córką widząc ten widok wiedział, że nie może przerwać tego szczęścia dlatego porwał i ojca i córkę tak przynajmniej sobie to tłumaczył. Tak naprawdę chciał aby dziewczyna widziała cierpienie swojego ojca tak jak on musiał patrzeć jak torturują jego matkę. Wmawiał sobie, że będzie mordował do tej chwili gdy świat odpłaci mu za jego matkę. Czyli nigdy. Gdy skończył mordować ojca. Przeminęła mu chęć zamordowania dziewczynki. Chciał żeby żyła mając martwego ojca przed oczami tak jak on musi żyć mając martwą matkę przed oczami. Ale nie, nie nie zostawi ją żywą. Postanowił, że za kilka lat wróci i zabije ją bo nie przeżył by z faktem że jego ofiara wciąż żyje więc...
V: Aaaaaa! Violetta to tylko sen Diego już nic ci nie zrobi.
T: Zamknij się bo pójdę po ciebie i ostrzegam nie będzie fajnie
Tomas:
Walnięta za te krzyki powinna dostać ale nie mam siły żeby schodzić do niej na duł.
Violetta :
Wszystkie wspomnienia wróciły łącznie z uczuciem do Leona. Muszę iść do pracy i do szkoły. Muszę zapomnieć. Byłam bardzo podła jak ja mogłam zostawić Leona. Załamałam się po śmierci mojego ojca odcięłam się od świata a Leon mnie potrzebował. Ojciec się nad nim znęcał bił go a ja go zostawiłam. Nie mogę sobie tego wybaczyć.
Narrator :
Violetta ubrała się i poszła na rozmowe o pracę. Niestety nie dostała jej więc poszła na następną rozmowę tym razem dostała pracę w małej kawiarence koło szkoły bo postanowiła, że wznowi naukę.
-----------------------------------------
Hah myślę, że was nie zanudziłam następny rozdział pojawi się w najbliższym czasie 😺
Subskrybuj:
Posty (Atom)